Dobre rady dla inwestorów, I

Jakiś czas temu Investor zamieścił na swoim blogu wywiad z niejakim Markiem Douglasem – doświadczonym inwestorem i autorem kilku książek o inwestowaniu.

W wywiadzie tym Mark opowiada o nastawieniu psychicznym inwestora grającego w długim terminie. Padło tam kilka ciekawych stwierdzeń i porad, które powinien znać każdy szanujący się i chcący zarabiać inwestor. Mark prezentuje bardzo ciekawe i praktyczne spojrzenie na zasady inwestowania. Poniżej je podsumowałem, warto jednak zapoznać się z całym filmikem.

Pojedyncze wygrane a zarabianie w długim terminie

Pojedyncze wygrane a zarabianie w długim terminie to dwie różne i niezależne od siebie sprawy. Nie ma związku między pojedynczą wygraną a konsekwentnym długoterminowym wygrywaniem.

Wygrywanie nie wymaga żadnych umiejętności. Wystarczy kliknąć myszką i jeśli mamy szczęście, znajdujemy się w silnym trendzie i nasz kapitał rośnie. Łatwo w takim przypadku odnieść wrażenie, że zarabianie na giełdzie w sposób stały to bułka z masłem.

Konsekwentne długoterminowe wygrywanie to jednak całkowicie inna sprawa. Nie ma ona żadnego związku z pojedynczymi wygranymi.

Wydawałoby się, że klucz do sukcesu na giełdzie to posiadanie systemu inwestycyjnego, który mówi nam kiedy kupować i sprzedawać, dając nam duży potencjał do dobrych długoterminowych wyników. Jednak musimy pamiętać o tym, że nie uda nam się to bez wykształcenia odpowiednich umiejętności psychicznych.

Trader jest jak koszykarz, któremu podczas treningów udaje się każdy rzut piłką do kosza. Bez wyrobienia odpowiednich umiejętności psychicznych nie będzie w stanie powtórzyć takiej skuteczności rzutów podczas mistrzostw, gdy gra toczy się o wielką stawkę a ostateczny wynik zależy tylko od Ciebie.

Co w takim wypadku robić? Skupić się na grze – czyli w naszym przypadku na procesie tradowania. Nie martwić się o to, czy następny trade będzie wygrywający i co zrobimy jeśli okaże się przegrywający. Podstawą odniesienia sukcesu na giełdzie jest realizowanie wskazań naszego systemu inwestycyjnego bez wahania, wybierania okazji do trade’u czy strachu.

Największą przeszkodą w drodze do sukcesu na giełdzie jesteśmy my sami. Jeśli nie wykształcimy odpowiedniego podejścia psychicznego, odpowiednich umiejętności, które umożliwią nam realizację naszego planu inwestycyjnego, nie uda nam się wygrywać w dłuższym terminie.

Losowość rynków a konsekwentne zarabianie

System inwestycyjny umożliwia nam zarabianie na giełdzie w długim terminie. Problem w tym, że wyniki pojedynczych transakcji są całkowicie od siebie niezależne. Jedna transakcja wygrywająca nie oznacza, że następna transakcja też będzie wygrywająca. Nawet w przypadku, wydawałoby się, takich samych warunków na rynku, rezultat może być całkowicie odmienny.

Nie ma żadnego związku między początkowymi warunkami panującymi na rynku (podczas zawierania transakcji), a wynikiem transakcji. Możemy mieć dokładnie takie same warunki – taki sam układ świeczek, LOP, czy wolumen, a w jednej transakcji możemy zyskać 30%, podczas gdy w drugiej stracić 30%.

Nie wiemy przecież co się stanie na rynku za chwilę – nikt tego nie wie. Może być jedna transakcja wygrywająca, a po tym 10 transakcji przegrywających. Człowiek grający za pomocą systemu spodziewa się, że skoro jest on sprawdzony, to powinien regularnie dawać wygrane, transakcja za transakcją. Jednak w praktyce wcale tak nie jest.

Na giełdzie należy myśleć w kategoriach prawdopodobieństwa. Ale o tym w następnym wpisie, już w najbliższą środę. Zapraszam!

nikisz
Katowice-Nikiszowiec, sierpień 2009

P.S. Jak można zauważyć, od tego wpisu rozpocząłem nową tradycję. Wzorem bloga Studenta Inwestującego i Milion dolarów w 12 miesięcy, będę na końcu każdego wpisu wstawiał jedno zdjęcie z miejsca w którym byłem i które pozytywnie mi się kojarzy. Po ciężkiej i owocnej pracy zawsze przyjemnie jest spędzać wolny czas w ciekawym i nieznanym wcześniej miejscu.

Od kilku lat interesuję się fotografią, więc teraz będę miał okazję do pokazania moich postępów jak i pretekst do poświęcenia temu hobby większej ilości czasu 🙂

Do każdego zdjęcia będę dołączał też link do Zumi, żeby każdy wiedział gdzie to jest na mapie.

10 odpowiedzi do “Dobre rady dla inwestorów, I”

  1. Skoro już wdajemy się w psychologię… Myślę, że gracz posługujący się systemem ma świadomość, że nie wygra na każdej transakcji, szczególnie jeśli test to strategia trend-following.

    Może to zbyt optymistyczne założenie, ale sądzę, że jeśli ktoś zaczyna się bawić z systemem to wie, jak system działa. Co jest jego celem, kiedy zawiera transakcje etc. Zakładam też, że osoba ta przejrzała wyniki backtestów swojego systemu i zna % zyskownych transakcji, MaxDD, SharpRatio, CAR/MaxDD i inne wyznaczniki jego skuteczności.

    Poza tym nie wierzę, żeby gracz posługujący się systemem stracił w jednej transakcji 30%.

    Ale tak tylko się czepiam 😀

  2. Na tyle na ile ja rozumiem to zagadnienie: wiedzieć jak system działa to jedno, a rozumieć go dogłębnie, korzystać z jego sygnałów i ufać mu w każdej sytuacji to całkiem inna sprawa. Możesz znać zasady systemu i wiedzieć jak się zachowywał w przeszłości, ale jeśli nie będziesz miał odpowiedniego zaufania do niego, na pewno zdarzy się kilka takich sytuacji, kiedy będziesz miał wątpliwości czy otworzyć pozycję zgodnie ze wskazaniem systemu, czy może jednak jeszcze poczekać, bo wydaje Ci się że to jeszcze nie ten moment.

    Niestety sam nie mam jeszcze odpowiedniego doświadczenia w stosowaniu systemów inwestycyjnych i nie jestem w stanie oprzeć się na własnym doświadczeniu. Ten wpis to tylko streszczenie wywiadu, który uważam za bardzo wartościowy.

    Może 30% to rzeczywiście nierealne, ale chciałem żeby było bardziej obrazowo – to tylko przykład.

  3. Czepiając się dalej…

    Rozróżniłbym znajomość systemu i posługiwanie się jego wskazaniami. Można samemu zaprojektować system i doskonale go rozumieć, a jednocześnie nie stosować się do sygnałów kupna i sprzedaży.

    Ciężko też jest ufać systemowi na podstawie samych danych historycznych, to przychodzi po długim jego stosowaniu. Najgorzej jest, gdy system od razu wystawia nas na próbę i generuje kilka stratnych transakcji z rzędu.

    Poza tym stosowanie systemu na akcjach to zupełnie inna sprawa, gdyż dochodzi jeszcze wybór spółki. Gdy robimy backtesty przy wykorzystaniu portfela (czyli więcej niż 1 spółka) to musimy się zastanowić, jak zaprogramować dobieranie spółki (komputer nie ma dostępu do danych fundamentalnych). Ja ustawiam kupowanie spółki o najwyższym wskazaniu oscylatora stochastycznego.

    Ale to już temat na inną bajkę…

  4. Dobrze, że się czepiasz, bo zdania praktyka zawsze warto wysłuchać.

    Właśnie o to chodzi, że na początku gry za pomocą systemu mamy do dyspozycji tylko jego historyczne wyniki, a zaufanie do niego przychodzi dopiero z czasem.
    Dopóki jednak nie mamy tego zaufania, musimy wykształcić odpowiednie podejście mentalne do gry, zwłaszcza w przypadku gdy zdarzy się, że system od samego początku wystawia nas na próbę.

    Wybór spółki to dodatkowy problem. Każdy w tym przypadku powinien wybrać optymalną dla siebie metodę, która będzie pasowała do jego podejścia do giełdy – tak żeby miał do tego sposobu jak największe zaufanie.

    Jeśli chcesz, możesz podzielić się doświadczeniem w tej dziedzinie, chętnie poczytam i z pewnością inni czytelnicy bloga też będą mogli dowiedzieć się czegoś pożytecznego.

  5. Doświadczeniem aż tak bardzo służyć nie mogę, gdyż dopiero od 1-2 miesięcy posługuję się systemem. Na razie wygenerował mi kilka transakcji, z których większość zakończyła się na stopie i stracie ok 5% wartości transakcji.

    Stosuję 3 systemy do gry z trendem, lecz mały kapitał nie pozwala mi na pełną dywersyfikację, więc w zasadzie wykorzystuję tylko zmodyfikowany Donchian Breakout System.

    Prawdziwy problem to wybór spółek. Poruszam się głównie po mWIG40, gdyż spółki te zapewniają dość dobrą płynność przy wyciszaniu “szumu”. Wadą jest oczywiście dość duża korelacja między spółkami w ramach indeksu.

    Teoretycznie powinienem kupować za każdym razem, gdy generowany jest sygnał (niezajęcie pozycji na kluczowym wzroście może przesądzić o zyskowności systemu w danym roku). Ale nie mogę dzielić aż tak portfela (dzielenie na więcej niż 5-6 części jest podobnież mniej efektywne).

    Dodatkowo zastanawiam się, czy nie zastosować w portfelu strategii anty-martyngałowej, czyli zmniejszyć zaangażowanie w akcje w oczekiwaniu na wzrosty (załóżmy, że od 2 miesięcy mamy ruch boczny).

    Zatem teraz czekam, aż system zapracuje na to zaufanie, którym go obdarzam na kredyt i wygeneruje jakąś transakcję o zysku > 30% 🙂

  6. Obserwuję cały czas to co się na giełdzie dzieje i muszę przyznać, że rozpoczynanie gry przy takim bocznym trendzie wymaga mocnych nerwów i dużego kredytu zaufania do swojego systemu.
    Może nie dokładnie strategia antymartyngałowa, ale być może warto zastosować jakiś dodatkowy, długoterminowy wskaźnik, który Cię informuje jaka tendencja utrzymuje się na rynku. Jeśli wskazuje on trend boczny to nie zawierasz transakcji, a gdy wybije się z trendu bocznego poza określony próg, to wtedy powinieneś zacząć realizować transakcje według wskazań systemu.
    W sumie wszystko zależy od tego, jakie przyjmiesz założenia względem systemu i co najbardziej Ci będzie pasowało.

    Ja osobiście wolałbym poczekać aż powstanie jakiś trend. Inna sprawa że nie mam jeszcze odpowiedniego kapitału, więc granie na giełdzie na razie odpada.

    Też chciałem kiedyś grać systemem na rynku akcji, jednak wg mnie ogranicza on możliwości – można grać tylko na wzrosty, a w dodatku dochodzi problem wyboru spółki, o czym napisałeś.
    Rynek terminowy daje więcej możliwości – można grać na nim i na wzrosty i na spadki, nie trzeba wybierać konkretnej spółki (granie na WIG20) a w dodatku gdy jest mała zmienność, możesz ją “podkręcić” za pomocą zwiększenia liczby kupowanych kontraktów. Ale granie na kontraktach wymaga o wiele większej dyscypliny niż granie akcjami.

    Czy te 3 systemy wykorzystujesz zamiennie? Czy dzielisz kapitał na części i każdą z nich grasz przy pomocy innego systemu?

  7. Jak pisałem wyżej, wykorzystuję tylko wybicie z kanału, bo mam za mało kapitału, żeby odpowiednio dzielić.

    Co do mojej obecności na rynku to przejrzałem wykresy i zauważyłem, że niektóre spółki rosną mimo braku wyraźnych wzrostów WIG20, a że lepiej ruchów nie omijać to cały czas jestem ubrany w akcje. Możliwe, że dodam jeszcze jakiś dodatkowy warunek na główny indeks, ale za słaby jestem w programowaniu, żeby to uwzględnić w systemie, a nieprzetestowany boję się stosować.

    Odnośnie derywatów to w ciągu najbliższego roku nie zamierzam się w to ładować (ani w forex). Co prawda nie ma problemu z wyborem waloru, ale za to przeraża mnie trochę lewar. Nie liczyłem zarządzania pozycją pod dźwignię, ale wydaje mi się, że potrzeba na ten typ zabawy powyżej 20k.

    Ostatnio zainteresowały mnie certyfikaty na złoto, notowane u nas na giełdzie. Złoto bije historyczne rekordy, mówi się, że złotówka osłabnie trochę względem dolara, więc perspektywy są dobre. Poza tym technicznie certyfikat też wygląda nieźle, być może coś większego się zaczyna, na miarę zeszłorocznych wzrostów. Ale to takie rozważania, na nic nie naganiam.

    A Ty masz doświadczenie z derywatami?

  8. Moje doświadczenie z derywatami to na razie kilka transakcji, które posłużyły za oswojenie się w ogóle z zasadami kupna i sprzedaży kontraktów 🙂
    Poza tym powoli konstruuję swój system, cały czas ucząc się przy tym. Zacząłbym grać już pewnie kilka miesięcy temu, ale sytuacja zawodowa nieco się skomplikowała i musiałem przesunąć kapitał z konta brokerskiego na mój fundusz awaryjny. Na razie pieniądze sobie tam siedzą a jak przyjdzie odpowiedni czas, to wrócę do tematu.

    Jeśli chodzi o kontrakty, to zależy w jakim walorem chcesz grać. Jeśli na FW20 to minimum jakieś 10000 zł na kontrakt, ale przykładowo jeśli chcesz grać na FPKO to spokojnie powinno Ci wystarczyć 2000-3000 zł. To wszystko zależy od tego jaki chcesz uzyskać lewar.

    Co do certyfikatów, też kiedyś się bawiłem certyfikatami na ropę, ale dochodzi tu jeszcze ryzyko walutowe względem dolara. Z tego powodu uznałem że to nie dla mnie, za wiele czynników ma wpływ na ostateczną cenę certyfikatu.

    Skoro piszesz o programowaniu – czy system oparłeś o Excela, czy może korzystasz z bardziej zaawansowanego oprogramowania?

  9. Korzystam z Amibrokera 5.20. Kiedyś DM dał klientom na próbę, a jak się spodoba to już za kaskę i tak oto zostałem użytkownikiem.

    Najfajniejsza jest możliwość napisania własnych wskaźników, napisania systemu, modyfikacji wszystkiego, czego się tylko da. Napisałem 3 systemy, zarzuciłem strzałki kupna/sprzedaży na wykres i teraz za jednym kliknięciem wiem, gdzie jestem.

    http://img444.imageshack.us/img444/9295/clipboard01l.jpg

  10. Ja jak na razie szukam odpowiedniego dla mnie programu. Jest sporo różnych programów do testowania systemów inwestycyjnych, ale większość z nich ma wiele niepotrzebnych mi funkcji, a za te funkcje się płaci.
    Chyba skończy się na tym, że sam napiszę taki program 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *