Dobre rady dla inwestorów, II

Dziś dalszy ciąg podsumowania wywiadu z Markiem Douglasem o zarabianiu na giełdzie w długim terminie.

Myślenie w kategoriach prawdopodobieństwa

Przypuśćmy, że mamy monetę, która jest wyważona nierównomiernie. Orzełki wypadają w 70% przypadków, reszki w 30% przypadków. Znając rozkład prawdopodobieństwa, wiemy czego się spodziewać w dłuższym terminie. Wiemy, że po 1000 rzutach taką monetą orzeł wypadnie w przybliżeniu w 700 rzutach, reszka w 300 rzutach. “W przybliżeniu” oznacza, że orzeł może przykładowo wypaść w 650 rzutach, reszka w 350 rzutach. Tego nie jesteśmy w stanie dokładnie określić.

Nie jesteśmy także w stanie określić jaki będzie wynik kolejnego rzutu monetą. Znamy długoterminowy wynik, nie jesteśmy jednak w stanie określić co wypadnie za chwilę, czy w najbliższych 5 rzutach monetą. Równie dobrze może to być orzeł, co i reszka. Wiemy tylko, że jest trochę większa szansa na wypadnięcie orła.

Tak samo jest z tradingiem. Znając skuteczność systemu, opartą na danych historycznych, jesteśmy w stanie przewidzieć w przybliżeniu długoterminowy wynik. Nie mamy możliwości określić, czy ta kolejna transakcja będzie zyskowna czy stratna.

A to jest przecież to, co wiele osób grających na giełdzie próbuje zrobić. Inwestor widzi formację, która wielokrotnie w przeszłości dawała duże zyski. Czeka z zapałem na sygnał systemu. Sygnał oczywiście się pojawia, inwestor zajmuje pozycję i jest pewny, że znowu zarobi mnóstwo pieniędzy. Już w myślach wydaje jeszcze niezarobione pieniądze, podczas gdy sytuacja na rynku się zmienia i inwestor jest zmuszony zamknąć pozycję ze stratą. Takie sytuacje często rodzą frustrację i zniecierpliwienie inwestora. Przestaje się 0n skupiać na grze, zamiast tego emocjonuje się wynikami kolejnych transakcji, co negatywnie wpływa na skuteczność działań.

Zapamiętaj – trading, transakcje dokonywane przy pomocy systemu inwestycyjnego, nie mają nic wspólnego z posiadaniem bądź nieposiadaniem racji. Jest to po prostu gra oparta na prawdopodobieństwie. Musisz być w stanie dokonać każdej transakcji, którą wskaże system, ponieważ nie wiesz kiedy ani nie znasz kolejności w jakiej się pojawią transakcje wygrywające.

Trenuj psychikę

Wcale nie musisz mieć 70% transakcji wygrywających by zarabiać w długim terminie. Ba, Twój system nawet nie musi mieć trafności na poziomie 50%. Niektórzy profesjonalni traderzy posługują się systemem, który ma trafność 5% (!), a w długim terminie wygrywają. Mają tak dostosowaną strategię zarządzania pieniędzmi i dopuszczalny poziom ryzyka, że 95% stratnych transakcji nie grozi wyczyszczeniem ich rachunków. Te pozostałe 5% transakcji jest na tyle zyskownych, że pokrywa straty z nawiązką.

Co jest niezbędne, aby grać takim systemem? Przede wszystkim odporność psychiczna. Mało który człowiek bez żadnej praktyki będzie w stanie grać takim systemem. Mimo że przeglądając wyniki historyczne tego systemu widzi on, że w dłuższym terminie system całkiem dobrze zarabia, brak przygotowania psychicznego i długie serie stratnych transakcji takiego niewprawnego inwestora z pewnością wykończy.

Niezmiernie ważne jest odpowiednie nastawienie psychiczne i zaufanie do swojego systemu. Nie można myśleć o tym, czy kolejna transakcja będzie zyskowna czy nie, a jeśli będzie zyskowna to ile zarobię. Mając takie oczekiwania wobec transakcji wpędzamy się w stres i zaczynamy mieć wątpliwości, czy aby na pewno system dobrze nam wskazał pozycję. Zaczynamy wyłapywać różne informacje z rynku, które potwierdzają nasze wątpliwości, przez co pogłębiamy nasz stan niepewności. W naturalny sposób nasz umysł równocześnie ignoruje informacje które wskazują, że nie mamy racji.

Zarabianie na giełdzie to nie kwestia posiadania racji

Tak jak już wcześniej pisałem, długoterminowe zarabianie na giełdzie to kwestia odpowiedniego podejścia mentalnego. Grę na giełdzie można porównać do gry na automatach w kasynie. W obydwu przypadkach nie wiemy dokładnie jaki będzie wynik transakcji / losowania. Grając na automacie nie spodziewamy się wygranej. Mamy oczywiście nadzieję, że rozbijemy kasę, ale wiemy, że automat daje wyniki losowe (a przynajmniej powinien) i nie obrazimy się zbytnio jeśli ta złotówka, którą przed chwilą do niego wrzuciliśmy, przepadnie.

Podobny sposób myślenia powinniśmy zastosować do gry na giełdzie. Kolejne wyniki transakcji są od siebie niezależne, są też rozłożone w sposób losowy (nie wiemy które z nich będą wygrywające, a które przegrywające), więc dlaczego mielibyśmy oczekiwać osiągnięcia konkretnych wyników w kolejnej transakcji?

Jeśli uwolnimy się od takiego sposobu myślenia, zniknie większość stresu związanego z dokonywaniem kolejnych transakcji. Nie będziemy się zastanawiać, czy ta transakcja da nam w końcu upragniony zysk czy nie, bo wiemy, że w długim terminie system z którego korzystamy przyniesie nam zysk – wynik kolejnych kilkudziesięciu transakcji będzie dodatni. Nie wiemy natomiast które dokładnie transakcje to będą, bo nikt tego nikt nie jest w stanie określić.

Trading na wirutalnym koncie

Mark stwierdza też ciekawą rzecz. Tzw. granie na papierze, wbrew powszechnej opinii, może być bardzo pożyteczne. Grając wirtualnie tracimy wirtualne pieniądze – nie martwimy się więc o to, czy kolejna transakcja będzie wygrywająca. Dzięki temu skupiamy się na naszym systemie i wykorzystujemy dokładnie wszystkie sygnały, które on generuje, bez strachu i niepewności o to, czy i ile zarobimy.

Dlaczego jest taka różnica między graniem wirtualnym a graniem w świecie realnym? Oprócz oczywistych powodów – grając na wirtualnym koncie mamy idealną płynność, nie ma slippage, i tym podobnych utrudnień, dochodzi kwestia obciążenia psychicznego. Grając wirtualnie, a następnie przesiadając się na prawdziwy rachunek mamy okazję zobaczyć jak na dłoni nasz brak umiejętności panowania nad swoją psychiką. Gra wirtualna pokazuje nam w przybliżeniu jak byśmy grali na realnym rynku, gdybyśmy wykształcili odpowiednie podejście psychiczne do gry.

Rynek nie spełnia życzeń

Powtórzmy jeszcze raz za Markiem Douglasem.

Sukces w grze na giełdzie jest w zasięgu każdego z nas. Jeśli bardzo chcemy osiągnąć sukces, to na pewno go osiągniemy. Trzeba tylko pamiętać, że musimy się skupić na tym, jak skierować nasz sposób myślenia na odpowiednie tory. Musimy chcieć zmienić nasz sposób myślenia, grając na giełdzie musimy przyjąć beztroski stan umysłu.

Co to oznacza? Musimy po prostu całkowicie wyeliminować myślenie o tym, że rynek może nie spełnić naszych oczekiwań, że jeśli kolejna transakcja będzie stratna, utracimy kolejne ciężko zarobione pieniądze. Rynek nie służy do spełniania życzeń, a zarabianie na giełdzie nie jest zależne od tego czy masz rację czy jej nie masz. Jest to gra oparta na rachunku prawdopodobieństwa i powinieneś podejść do gry beztrosko, bez żadnych oczekiwań, zmartwień ani strachu o stratę pieniędzy. Nie oznacza to jednak, że masz nie dbać o to, czy Twój system zarabia w długim terminie czy traci. Chodzi tu tylko o podejście psychiczne do realizacji wskazań systemu – musimy je realizować beztrosko.

Kolejny wpis już za tydzień!

Zamek w Mosznej
Zamek w Mosznej, obecnie Centrum Terapii Nerwic, lipiec 2009

9 odpowiedzi do “Dobre rady dla inwestorów, II”

  1. No to znów czas trochę skomplikować sprawę 🙂

    Wspomniałeś o systemie, który zarabia tylko w 5% przypadków. Nie wiem, skąd takie info, ale moim zdaniem bardzo ciężko sprawić, aby system o takiej skuteczności był zyskowny.

    Jeden z autorów, których zdarzyło mi się niedawno czytać przytaczał sposób na obliczenie ryzyka bankructwa. Niestety nie pamiętam autora ani dokładnego sposobu liczenia, ale mam nadzieję, że uda mi się oddać samą istotę zagadnienia.

    5% skuteczność. Zatem najgorszy scenariusz to taki, w którym 95 transakcji z rzędu przynosi straty, a pozostałe 5 zyski. Załóżmy, że dysponujemy kwotą 10 000 zł, a w każdej transakcji ryzykujemy 2% wartości portfela (wartość zalecana przez van Tharpa). Policzmy:

    10 000*(1-(2/100))^95 = 1 467,15

    Zatem po 95 stratnych transakcjach zostaje nam 1467 zł. Zakładamy teraz, że mamy 5 zyskownych transakcji po 45% zysku:

    1467*(1+(45/100))^5 = 9403 zł.

    Zatem nasz “worst case scenario” jest taki, że system nie przyniósł zysków. Musimy zmniejszyć wartość ryzykowanego kapitału poniżej 2% lub zapewnić sobie większy zysk z dobrych transakcji.

    No ale ktoś zaraz powie, że to mało prawdopodobne, żeby tracić 95 razy z rzędu. To policzymy inaczej. Założymy, że mamy 19 transakcji stratnych i jedną zyskowną. Wartości te same, czyli 2% i 45%:

    ((10000*(1-(2/100))^19)*1,45)^5 = 9 404 zł.

    Czyli znów straciliśmy (a przecież nie uwzględniłem prowizji i slippage).

    No ale ktoś powie, że wcale nie musi się tak stać, że będziemy mieli straty na początku. To zakładamy, że na początek mamy 5 transakcji po 45% zysku, a później 95 po 2% straty. Oto, co nam wychodzi:

    (10000*(1+(45/100))^5)*((1-(2/100))^95) = 9 404 zł.

    Zatem widzimy, że dla przyjętych kryteriów (ryzyko 2% portfela, 5% transakcji zarabia, średni zysk 45%) system ten nie jest efektywny. Pominąłem przy obliczeniach prowizje i slippage.

    Ale moim celem nie było tu liczenie efektywności systemu (na zupełnie dowolnych wartościach), ale pokazanie, że musimy oszacować ryzyko bankructwa. Musimy założyć, że może nam się zdarzyć długa seria stratnych transakcji (tu ma znaczenie odsetek transakcji zyskownych), która znacznie uszczupli nasz kapitał, przez co nawet wyjście na 0 będzie dużym wyzwaniem.

    Przepraszam, za przydługi post, ale wydaje mi się, że kwestia ma fundamentalne znaczenie dla naszych pieniędzy.

  2. Dzięki za obszerny komentarz.

    Info o takim systemie pochodzi z wywiadu z Markiem Douglasem, którego ten wpis dotyczy. Natomiast zgadzam się z Tobą – korzystając z systemu o tak niskiej skuteczności bardzo ciężko będzie zarobić w dłuższym terminie.

    Dzięki Twoim obliczeniom wiemy już, że średni zysk z trafnych transakcji musi być na pewno wyższy od 45%. W takim razie grając takim systemem należy liczyć na zarobek z bardzo istotnych ruchów walorów, na których można zarobić nawet 100% i więcej. Zdarzają się takie ruchy na rynku i taki system jest na pewno odpowiednio na nie przygotowany.

    Sam na pewno nie podjąłbym się gry takim systemem, bo bym psychicznie nie wytrzymał.

    Coś mi się wydaję, że masz błąd w obliczeniach w przypadku 19 wygranych i 1 przegranej:

    10000*(0,98)^19 = 6812,33 zł
    6812*(1,45)^1 = 9877,40 zł

    Przy liczeniu zyskownych transakcji w potędze powinno być w tym przypadku 1, nie 5. Okazuje się, że wynik takiego sposobu liczenia jest zależny od wielkości próby – w przypadku 20 transakcji stracimy mniej niż w przypadku próby równej 100 transakcji.

  3. Obliczenia są poprawne, gdyż dokonywałem ich dla 5 cykli (19 stratnych + 1 zyskowna). Zatem po 5 cyklach (stąd ta “5” w potędze) po 20 transakcji mamy 9404 zł.

    Ale chodzi o samą ideę, że możemy się spotkać z serią strat, która zmasakruje nasz portfel.

    Nie jestem pewien, czy dokładnie oddałem to liczenie prawdopodobieństwa bankructwa, postaram się poszukać odpowiedniego fragmentu z literaturze

  4. Stosunek przeciętnego zysku do przeciętnej straty

    Powinien on być zdecydowanie wyższy od jedności. Oczywiście milo jest, jeśli wynosi 3:1 lub 4:1, ale przyzwoite rezultaty można
    osiągać już przy stosunku zbliżonym do 2:1.

    Łączna stopa zwrotu a maksymalne obsunięcie kapitału

    Obliczając zależność między tymi wartościami, należy porównywać je w obrębie jednego rynku lub w odniesieniu do całego portfela.
    Na przykład stopę zwrotu uzyskaną na kontraktach S&P można zestawiać tylko z obsunięciem kapitału zanotowanym na tym samym rynku. Stosunek stopy zwrotu do maksymalnego spadku wartości kapitału odzwierciedla stosunek zysku i ryzyka. Z tych dwóch wielkości ważniejsze jest obsunięcie kapitału. Można ująć jedną i drugą jako procent sumy depozytu, ale depozyt jest wielkością
    zmienną i zależy od miesiąca kontraktu. Ponieważ może się on zmieniać skokowo, uzyskana miara nie byłaby precyzyjna.
    Zmienność i prawdopodobieństwo bankructwa
    Obliczając te dwie kluczowe wartości dowiadujemy się, na ile godny zaufania będzie nasz system w rzeczywistej spekulacji. Zmien-
    ność to odchylenie standardowe wyników. Im jest ono wyższe, tym bardziej zmienne będą rezultaty. Przy wszystkich pozostałych pa-
    rametrach identycznych należy wybierać system o niższym odchyleniu standardowym – oznacza ono bowiem bardziej gładką krzywą
    kapitału.

    Prawdopodobieństwo bankructwa (PB) to procentowe prawdopodobieństwo tego, że przed osiągnięciem określonego poziomu
    wartość rachunku obniży się do określonego poziomu minimalnego. W obliczeniach uwzględnia się sześć wielkości: procent udanych
    transakcji, wyrażone w dolarach wartość przeciętnego zysku oraz wartość przeciętnej straty, kapitał początkowy, wartość rachunku
    uznawana za poziom bankructwa rachunku i wartość rachunku uznawana za sukces.
    Koncepcja tego miernika zakłada, że w każdym systemie transakcyjnym możliwe są pewne mało prawdopodobne wydarzenia odbiegające od normy. Rzucając nieskończenie wiele razy monetą otrzymamy równą proporcję orłów i reszek, ale mniej więcej raz na
    1024 rzuty orzeł lub reszka pokażą się dziesięć razy z rzędu. Dlatego każdy system transakcyjny nosi w sobie, niezależnie od
    warunków rynkowych, niebezpieczeństwo samodestrukcji. PB to prawdopodobieństwo takiej katastrofy. Miarą kontroli nad
    systemem jest to, w jakim stopniu panujemy nad procentowym udziałem udanych transakcji i stosunkiem zysku do straty. Nie mamy
    wpływu na to, co dzieje się na rynku, ale możemy przynajmniej zagwarantować, by nasz system nie miał skłonności do
    samozniszczenia. Istnieje wiele sposobów obliczania prawdopodobieństwa bankructwa. My posłużymy się najprostszą metoda
    przedstawioną w The Theory of Black-jack P. Griffina. Powyższa tabela zawiera wartości PB dla odpowiednich liczb wyrażających
    procent udanych transakcji oraz stosunek przeciętnego zysku do przeciętnej straty. By uprościć obliczenia, przyjęliśmy, że kapitał
    początkowy to 25 000 dolarów, poziom sukcesu to 50 000 dolarów, a poziom bankructwa to 12 500 dolarów (diagram 3.2).

    http://img203.imageshack.us/img203/9725/clipboard01k.jpg – diagram

    Jak widać z tabeli, PB zmienia się zdecydowanie w zależności od procentu udanych transakcji i stosunku zysku do straty. Drobne
    usprawnienie systemu wpływające pozytywnie na te wartości może więc wywrzeć ogromny wpływ na nasze zaufanie do systemu.
    PB mówi nam bardzo wiele o systemie. Przeciętny doradca inwestycyjny pracujący na rynkach towarowych osiąga dziś prawdopodobnie od 35 do 45 procent udanych transakcji, przy czym wyniki większości znajdują się poniżej 40. Jak widzieliśmy, 35-procentowy udział udanych transakcji wymaga wysokiego stosunku zysku do straty. Jest to łatwe, jeśli mamy do czynienia z wyraźnym trendem, ale gdy rynek traci orientację, stosunek zysku do straty gwałtownie spada i prawdopodobieństwo bankructwa rośnie zastraszająco. Żeby przetrwać, trzeba bacznie obserwować te dwie wielkości i czasem zmieniać system, dostosowując go do sytuacji, w której rynek porusza się horyzontalnie.

    Charles LeBeau – Komputerowa analiza rynków terminowych

  5. Odnośnie tych obliczeń – w takim razie nie pasuje mi tam ta 19 w potędze. Skoro potęgę 1 mnożysz przez 5 (bo 5 cykli) to 19 też powinieneś pomnożyć przez 5 – wtedy wyjdzie to samo, co w poprzednim przykładzie.
    Ale tak jak pisałeś, to są tylko poglądowe obliczenia i nie jest to aż takie ważne.

    Dzięki za wrzucenie tekstu źródłowego z książki. Przeczytałem uważnie ten fragment i wszystko wydaje mi się sensowne. Te pojęcia są mi znane, jednak nie do końca je jeszcze rozumiem. Muszę najpierw dokładnie zrozumieć ich znaczenie i działanie w praktyce, dopiero wtedy będę mógł się wypowiadać na te tematy.
    Pewnie skrobnę wtedy jakiś wpis na blogu 🙂

  6. Ta “19” już jest podniesiona do 5 potęgi, gdyż znajduje się w nawiasie. Nawias podnosi do 5 potęgi zarówno potęgę 1 jak i 19.

    Co do tekstu, to nie widzimy najważniejszego – wzoru. Zatem możemy sobie tylko poglądowo poszukać w tabelce naszego prawdopodobieństwa. Ale nic nie przychodzi łatwo 😀

  7. Faktycznie, nawiasy mi się pomieszały 🙂
    Ja to zrozumiałem jako 1 cykl o 5-krotnie mniejszej liczbie prób. Ale jeśli byśmy nie zrobili 5 cykli jak w Twoim przykładzie, a 1 cykl, to wynik byłby nieco inny.

    Znacznie łatwiej to wszystko zrozumieć jak już się jest na rynku i gra się swoimi pieniędzmi. Wtedy albo szybko zrozumiesz zasady gry, albo stracisz pieniądze. Ja mam zamiar dążyć do tego pierwszego 🙂

  8. Zamiar to miałem i ja 🙂 Ale swój debiut przypłaciłem 20-25% osunięciem kapitału i teraz muszę to mozolnie odrabiać.

    Natomiast myślę, że to jest bardzo dobra terapia szokowa. Gdyby pierwsze zyski przyszły za łatwo to nie byłoby impulsu do nauki. Ładnie opisał to Kiyosaki w swojej książce o dwóch ojcach:

    8. AKTYWA “KUPUJĄ” LUKSUSY. Potęga bycia skupionym. Dziecko znajomego nabyło brzydkiego nawyku “wypalania dziury” w swojej kieszeni. Mając tylko 16 lat zwyczajnie domagał się swojego samochodu. Wymówką było to, że rodzice wszystkich jego kolegów podarowali im samochody. Chciał on użyć swoich oszczędności jako zadatku. To był ten moment, gdy jego ojciec odwiedził mnie.

    – Czy myślisz, że powinienem pozwolić mu na to? Czy raczej powinienem zrobić to, co zrobili inni rodzice i kupić mu samochód? – spytał.

    – To może zdjąć z ciebie presję na krótki czas, ale czego go nauczysz w sensie długoterminowym? Czy możesz użyć tego pożądania posiadania samochodu i zainspirować swojego syna do nauczenia się czegoś?

    Nagle ściemniło się i znajomy pospieszył do domu.
    Dwa miesiące później znów go spotkałem.

    – Czy twój syn dostał swój nowy samochód? – spytałem.

    – Nie, jeszcze go nie ma. Ale dałem mu 3000 dolarów. Kazałem mu użyć tych pieniędzy, zamiast tych oszczędzonych na college.

    – Hm, postąpiłeś bardzo hojnie.

    – Niezupełnie. Pieniądze miały swój haczyk. Poszedłem za twoją radą, aby użyć jego pragnienia kupna samochodu w taki sposób, aby się czegoś nauczył.

    – Jaki więc był ten haczyk?

    – Najpierw zagraliśmy w twoją grę CASHFLOW. Graliśmy i długo dyskutowaliśmy o mądrym używaniu pieniędzy. Następnie wręczyłem mu subskrypcję Wall Street Journal i kilka książek o giełdzie papierów wartościowych.

    –I co dalej? – spytałem.

    – Powiedziałem mu, że te trzy tysiące jest jego, ale nie może ich użyć bezpośrednio na kupno samochodu. Może użyć na kupowanie i sprzedawanie akcji i znalezienie swojego maklera, a gdy zrobi 6000 dolarów używając tych 3000, pieniądze będą jego. Za 3000 będzie mógł kupić samochód, a reszta będzie wpłacona na fundację mającą pokryć jego college.

    – Jakie więc są rezultaty?

    – Cóż, poszczęściło mu się na początku inwestowania, ale stracił wszystko, co zarobił, w kilka dni później. Wtedy naprawdę zainteresował się. Gdy chodzi o bieżącą sytuację, mogę powiedzieć, że stracił 2000
    dolarów, ale zyskał na zainteresowaniu. Przeczytał wszystkie książki, które mu kupiłem i teraz chodzi do biblioteki, aby przeczytać więcej. Z zawzięciem czyta Wall Street Journal, śledzi wskaźniki i ogląda CNBC zamiast MTV. Zostało mu tylko 1000 dolarów, ale jego zainteresowanie i nauka skoczyły pod niebiosa. Wie, że jeśli straci te pieniądze, będzie chodził pieszo przez następne dwa lata. Wygląda jednak na to, że go to nie martwi i jakby stracił zainteresowanie kupnem samochodu, gdyż znalazł grę, która dostarcza o wiele więcej zabawy.

    – Co się stanie, jeśli straci wszystkie pieniądze? – spytałem.

    – Hm, przyszłość okaże. Wolałbym, aby teraz stracił wszystko, aniżeli miałby czekać do czasu, gdy osiągnie nasz wiek i wtedy ryzykował stratę wszystkiego. Poza tym, jest to najlepiej wydane 3000 dolarów z pieniędzy, które kiedykolwiek przeznaczyłem na jego edukację. To, czego się teraz nauczy, zaowocuje mu przez resztę życia, a wygląda na to, że rozwinął w sobie respekt do potęgi pieniądza. Myślę, że przestał “wypalać dziury” w swojej kieszeni.

  9. No właśnie. Zamiary można mieć, a później rzeczywistość wszystko weryfikuje. Taki debiut uczy pokory względem rynku i zmusza do poszerzania swojej wiedzy w zakresie tradingu.

    Co do fragmentu z książki – mimo, że niektórzy wieszają psy na Kiyosakim, to trzeba przyznać, że bardzo trafnie ilustruje różnego rodzaju zagadnienia. Robi to w sposób trafiający bezpośrednio do czytelnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *