Teoria a praktyka, II

Ten wpis jest dalszym ciągiem poprzedniego wpisu. Jeśli nie wiesz o czym mowa, przeczytaj pierwszą część.

Przykłady

Czas na przykłady z życia wzięte, które pomogą zilustrować moje przemyślenia, bo jak dotąd były to rozważania czysto teoretyczne.

Projektowanie i implementacja serwisu Aktywnie.org.pl

Termin ukończenia pierwszej fazy projektu został już przesunięty na grudzień, jednak w tej chwili jestem już pewien, że będę zmuszony go jeszcze raz przesunąć. W tej chwili patrząc realnie na projekt, nie jestem w stanie określić ostatecznej daty jego ukończenia. Powodów jest kilka – m.in. pojawiła się konieczność poszukiwania nowej pracy (co w czasach kryzysu nie jest takie łatwe), oraz realizacji kilku zleceń zewnętrznych.

Doszedłem też do wniosku, że sam projekt jest troszkę za duży jak na początek (nigdy wcześniej nie realizowałem tego typu projektów). Podjąłem więc decyzję o wstrzymaniu na jakiś czas projektu Aktywnie i realizacji innego, mniejszego projektu, dzięki któremu nabiorę nieco praktyki. W tej chwili jest on na ukończeniu i gdy tylko będzie się nadawał do pokazania światu, opublikuję stosowne info na blogu. Ciekawe jest to, że ten projekt planowałem zrealizować w ciągu maksymalnie miesiąca (z dużym zapasem), a w tej chwili właśnie mija ten miesiąc.

Wstępne plany realizacji serwisu Aktywnie.org.pl nie zakładały tego typu problemów i “przeszkadzaczy”, które wymieniłem powyżej, ale tak to w praktyce się potoczyło i dzięki temu wiem już m.in to, że realizację projektu należy planować rozsądnie i starać się zawsze przewidzieć czas na rzeczy nieprzewidziane.

Zastosowanie zasad, o których piszę na blogu, w praktyce

Jak już wcześniej wspomniał w cytacie pan Martin J. Pring, jedna rzecz to wiedzieć co należy robić, druga rzecz to umieć to zrealizować. Dodam od siebie jeszcze jedno stwierdzenie – zastanów się, czy to, co chcesz robić w ogóle jest zgodne z Twoimi potrzebami i z Twoim sposobem działania.

To jest trochę tak, jak z wyznaczaniem zasad automatycznego systemu inwestycyjnego (o grze na giełdzie będzie trochę dalej w tym wpisie). Jedna rzecz to znać różne zasady organizacji i optymalizacji wykorzystania czasu (jak metoda SMART, mapy myśli, czy nawyki skutecznego działania), a całkiem inna rzecz, to naprawdę je czuć, rozumieć i przyjmować te zasady jako “Twoje”. Jeśli chcesz bez specjalnego wysiłku wykorzystać je w swoim życiu, muszą one pasować do Twoich przyzwyczajeń i przekonań. Przyznam się, że nie wszystkie z opisanych na blogu metod uznaję jako takie, które naprawdę pasują do moich wymagań i oczekiwań wobec nich.

W przypadku gdy naprawdę chcę wprowadzić jakąś metodę w życie, zwykle stosuję taką taktykę: najpierw metodę wypróbowuję jakiś czas stosując się dokładnie do jej zasad. Następnie modyfikuję ją stopniowo, usuwając te elementy, które najbardziej mi przeszkadzają, utrudniają czy demotywują, a wprowadzając ewentualnie inne elementy, które są według mnie przydatne.

Takim sposobem przykładowo radykalnie okroiłem metodę GTD do postaci notatnika i długopisu. W notatniku tym, który staram się zawsze nosić przy sobie, zapisuję wszystkie sprawy, które chodzą mi po głowie. W wolnej chwili rozbijam te bardziej skomplikowane zadania na mniejsze części i po prostu je realizuję. Dodatkowo oddzieliłem zadania, które mają określony termin wykonania, od zadań, które po prostu muszą być zrobione, w bliżej nieokreślonym czasie. Taka forma GTD na razie mi wystarcza. Jeśli zdarzy się, że ilość spraw do wykonania przerośnie możliwości mojego “systemu”, zacznę zastanawiać się nad jego modyfikacją.

Praktyczna znajomość języka angielskiego

Posługując się niemal na codzień językiem angielskim czytanym i pisanym, wydawało mi się, że rozmowa po angielsku nie będzie dla mnie problemem. Jednak kilka rozmów kwalifikacyjnych, które odbyłem w ostatnich tygodniach w tym języku, szybko zweryfikowało moje umiejętności.

Okazało się, że jest o wiele gorzej niż sądziłem. Brak praktyki w mówieniu dał się we znaki i niemal uniemożliwił swobodne porozumiewanie się. Dopiero w takich okolicznościach zdałem sobie sprawę z poziomu mojego angielskiego mówionego. Nie wystarczy znać słówka i wiedzieć co one oznaczają, gdy piszemy lub czytamy i mamy czas, by się upewnić co do znaczenia słowa.

Do płynnego porozumiewania się w języku obcym potrzeba przede wszystkim praktyki – co z pomocą żony aktywnie podejmuję. Dużo rozmawiania w różnych sytuacjach – zwłaszcza w tych bardziej stresujących, pod wpływem presji czasu. Dzięki temu nabędę wprawy i doświadczenia. Zamiast zastanawiać się jak coś powiedzieć, będę mógł sobie po prostu przypomnieć, w jaki sposób to powiedziałem ostatnim razem.

Gra na giełdzie

Chodzi głównie o stosowanie metod, które sobie wyznaczam. Problem jest ogólnie znany i jest dobrym przykładem na pokazanie różnicy pomiędzy teorią a praktyką. Wszystkie książki opisujące metody gry na giełdzie mówią o tym, żeby wyznaczyć zasady i się ich trzymać.

Z początku myślałem, że to łatwe. Są jasno określone zasady i wystarczy, że będę się ich trzymał a zarobię miliony. Jednak w praktyce okazało się, że nie jest aż tak różowo. Na papierze wszystko ładnie wygląda, bo nie angażujemy emocji, jednak podczas gry prawdziwymi pieniędzmi pojawia się niepewność i brak zaufania do swoich zasad, chciwość i strach przed utratą pieniędzy. Potrzeba czasu i poświęcenia, aby oswoić się z sytuacją i zacząć grać zgodnie z zasadami.

Panele

Jeszcze jeden, obrazowy przykład. Pół roku temu zakończyłem remont mieszkania. Ze względu na dużą powierzchnię, na podłogę do pokoju gościnnego wybraliśmy panele ze specjalnym rodzajem połączeń typu “click”, które umożliwiały montowanie paneli pojedynczo, a nie w całych rzędach, jak to jest standardowo. Nie przewidzieliśmy jednak, że takie połączenia są słabsze i w tej chwili zaczynają się one rozchodzić i pękać.

To jest właśnie przykład sytuacji, w której brak doświadczenia utrudnia przewidzenie różnych problemów, mogących wystąpić podczas realizacji projektu lub już po jego zakończeniu. Teraz jesteśmy bogatsi o to doświadczenie i gdybyśmy kładli panele jeszcze raz, na pewno zwrócilibyśmy na ten problem uwagę.

To jest dopiero początek moich przemyśleń. Cały ten temat teraz “dojrzewa” w moim umyśle i zbieram obserwacje z życia codziennego, które posłużą jako pożywka do dalszych przemyśleń. Jak coś się wykluje, postaram się przelać to na bloga 🙂

Miasteczko Celebration

Ciekawym uzupełnieniem do wpisu jest film dokumentalny Miasteczko Celebration. Jest to opowieść o idyllicznym miasteczku zbudowanym na Florydzie przez wytwórnię Walta Disneya. W zamierzeniu miało to być idealne miasteczko, jednak rzeczywistość nie okazała się już aż tak sielska.

Film opisuje nadzieje ludzi, którzy przybyli do Celebration aby się tam osiedlić i rozwiązać w ten sposób wszelkie swoje problemy, oraz ich rozczarowanie, gdy miasteczko nie spełniło ich oczekiwań.

Następny wpis już w przyszłym tygodniu!

Przedni Staw, Tatry Wysokie
Przedni Staw, Tatry Wysokie, wrzesień 2009

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *